środa, 12 kwietnia 2017

Zakładki - czyli podstawowy gadżet książkoholika



Zakładki do gadżet podstawowy u każdego książkoholika. Sama posiadam skromną kolekcję, gdyż uwielbiam zakładki. W związku z tym chciałabym Wam pokazać część moich zbiorów.


Zakładka z Władysławowa z moim imieniem:

Zakładeczki promujące mojego bloga:
Paryżowe zakładki, drewniana jest niezniszczalna i moja ulubiona:
 Kapitalne zakładki stworzyła strona w.bibliotece.pl, poznajecie sówki?:
Mam też zakładki promujące książki Pani Agaty Czykierdy – Grabowskiej:
 
Zakładeczki promujące książki Magdaleny Trubowicz i Anety Krasińskiej:
 
Mam też dwie zakładki z księgarni TAK CZYTAM:

W moim zbiorze, nie zabrakło też zakładek promujących różne, różniste książki:

A czy Wy macie swoje ulubione zakładki? Czy może w ogóle ich nie używacie i stosujecie jakieś inne sposoby na zaznaczanie? :)

wtorek, 11 kwietnia 2017

33. Słowik - Kristin Hannah

Tytuł: Słowik
Autor: Kristin Hannah
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 560
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
 
Wyzwanie - Przeczytam tyle, ile mam wzrostu + 4 cm






- Mam nadzieję, że nigdy się nie dowiesz, jaka jesteś krucha, Isabelle.
- Nie jestem krucha – zaperzyła się.
- Wszyscy jesteśmy, Isabelle – powiedział z cieniem uśmiechu. - Tego właśnie uczy nas wojna.”

Historia inspirowana życiorysem bojowniczki ruchu oporu, Andree de Jongh. Dwie siostry - Isabelle Rossignol i Vianne Mauriac. Dwie zupełnie inne osobowości. Prócz tego, że różni je wiek „Różnica wieku między nią i siostrą była tak duża, że wydawało się, iż pochodzą z różnych rodzin.”, wygląd, wykształcenie i okoliczności dorastania, to także różnią je przede wszystkim życiowe doświadczenia... Kiedy zmarła ich kochana matka obie siostry zostały porzucone przez ojca. „Vianne była tym wszystkim bezgranicznie przygnębiona. Żałoba po zmarłej matce, ból wywołany porzucenie przez ojca, nagła zmiana warunków życia, przygniatająca samotność, która dręczyła także także małą Isabelle, to było dla niej zbyt wiele.” Zarówno Isabelle jak i Vaianne w indywidualny sposób radziły sobie z poczuciem samotności, smutku i opuszczenia. Mimo wszystko starsza z sióstr - Vianne dość szybko założyła rodzinę, a także rozpoczęła pracę w szkole podstawowej. „Chłopak był dla niej ucieczką. W wieku szesnastu lat zaszła w ciąże, jako siedemnastolatka była już mężatką i panią Le Jardin.” 
***

Isabelle natomiast nie była w stanie przystosować się do warunków, a także norm i zasad jakie panowały w szkołach z internatem. Kolejne etapy edukacja Isabelle kończyły się tak szybko, jak się rozpoczynały. Losy sióstr ponownie krzyżuje się w 1940 roku,gdy do Francji wkracza armia niemiecka… Kiedy mąż Vianne zostaje zmobilizowany, kobieta pozostaje sama z kilkuletnią córeczką w olśniewającej posiadłości. Pewnego dnia pod dach nauczycielki trafia oficer III Rzeszy - kapitan Beck. Vianne chcąc ocalać życie małej córeczki Sophie, a także swoje, jest zdeterminowana, jak i również gotowa do poświęceń. Na szczęście w tych trudnych dla niej chwilach ma wsparcie w swojej przyjaciółce Żydówce Rachel. Do czasu… Młodsza siostra Isabelle natomiast nie jest w stanie przyjąć do świadomości, wiadomości o kapitulacji Francji. Mimo swojego młodego wieku nie planuje czekać na pomoc sojuszników. Podejmuje odważny krok i dołącza do ruchu oporu. Jednakże, wraz z upływem czasu kolportowanie ulotek nie wystarcza kobiecie. Mimo, że w każdej chwili jej cała rodzina może znaleźć się w niebezpieczeństwie, kobieta nie zwraca na to uwagi. W ten czas przybliżona jest czytelnikowi działalność francuskiego podziemia.

***
 
Chyba zbyt optymistycznie podeszłam do tej książki. Przeczytałam wiele fantastycznych opinii na jej temat, lecz ja muszę przyznać, że na początku czytałam ją z zapartym tchem, strony uciekały mi między palcami i nie mogłam się oderwać. Jednakże w pewnym momencie, jakoś przestało mi się już wszystko podobać, tak jak na początku. A szkoda! Bo naprawdę na początku byłam zachwycona, choć taka tematyka nie należy do moich ulubionych. A może po prostu, jeszcze nie potrafię się w niej odnaleźć? Może jestem jeszcze za młoda, na taką lekturę? A może gdy ją przeczytam po raz kolejny za parę lata spojrzę na wszystko z innej perspektywy? Dojrzalszej.  Trudno mi powiedzieć. W połowie książki zaczęłam gubić wątek, zastanawiając się momentami co było stronę temu... Aczkolwiek muszę przyznać, iż warto zwrócić uwagę na to, że obraz wojennej rzeczywistości, który został ukazany na stronach powieści jest bardzo realistyczny, wyrazisty, dominujący, a co za tym idzie, przygnębiający i melancholijny. Francja traci swoje piękne barwy, stając się ponurą i smutną. W sklepach na półkach jest coraz mniej towarów, wówczas pojawia się głód i niedobór artykułów pierwszej potrzeby. Z pewnością, nikt z Nas nie chciałby znaleźć się teraz w takiej sytuacji.  Mimo wszystko, sądzę, że warto sięgnąć po tę książkę, nawet jeżeli taka tematyka jest Wam kompletnie obca. Z przyjemnością obejrzałabym film na podstawie tej książki, może wówczas byłabym bardziej usatysfakcjonowana.  

Polecam wszystkim zainteresowanym.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

32. Kod przeznaczenia - Magdalena Trubowicz




Tytuł: Kod przeznaczenia
Autor: Magdalena Trubowicz
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 107
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Wyzwanie - Przeczytam tyle, ile mam wzrostu + 0,57 cm








 
  „Bóg nie daje ludziom więcej cierpienia niż są w stanie udźwignąć."


Otrzymałam w swoje dłonie piękną książkę. Kod przeznaczenia mimo swojej małej objętości zauroczył mnie do granic możliwości. Już od pierwszych stron ta historia mnie urzekła. Od pierwszych stron jest bardzo intrygująco. Główny bohater – Adam Turkiś – to młody mężczyzna, który bardzo chciałby podjąć studia, a także godnie i spokojnie żyć. Jego najważniejszym i priorytetowym celem jest postawienie pomnika cmentarnego dla swojej matki. Chłopak w pogoni za dobrami materialnymi i łatwym dostępem do pieniędzy wkracza na nielegalną drogę... Z pewnością zdaje sobie sprawę, iż „biznes”, w który jest uwikłany nie wróży niczego dobrego. Ale czy wie, iż jest tylko i wyłącznie „pionkiem” i szarym, zwykłym człowiekiem, wplątanym w sieć spraw kolosalnych i znaczących ludzi? Z drugiej zaś strony poznajemy Dagmarę Kawecką – Kliszę, córkę i siostrę. Dziewczyna próbuje pogodzić pracę kelnerki w przydrożnym barze, z studiami zaocznymi na kierunku dziennikarstwo. Dwóch zupełnie innych bohaterów, dwie zupełnie inne osobowości. Lecz mimo to, ich losy splatają się ze sobą... Przeznaczenie? Czy w ogóle istnieje coś takiego jak przeznaczenie? Nie odpowiedziałam sobie jeszcze na to pytanie. Pewnego dnia Adam pojawiał się w barze Dagmary. Zatrzymuje się tam zawsze w co drugą sobotę. Dzięki usłyszanej wcześniej (przez przypadek) rozmowie dziewczyna decyduje się na odważny krok - chce uratować Adama przed policyjną pułapką. W pośpiechu wręcza mu do kieszeni pewien tajemniczy liścik. Ale jak to w życiu bywa, nie zawsze jest kolorowo i nie zawsze da się uratować kogoś z opresji... Mała karteczka, miała być ratunkiem i ostrzeżeniem dla Adama, lecz w rezultacie chłopak niestety zostaje złapany na gorącym uczynku...

***

Czytając Kod przeznaczenie poznajemy wydarzenia z dwóch perspektyw - Adama i Kliszy. Podział narracji pozwala czytelnikowi śledzić losy obu postaci. Za pomocą takiego rozwiązania, bohaterowie odsłaniają przed czytelnikiem swoje głęboko skrywane myśli i uczucia, a także stają się czytelnikowi bliżsi. Zdecydowanie jest to duży atut tej książki. Idąc dalej, warto też zwrócić uwagę, iż racjonowane przez głównych bohaterów okoliczności w rezultacie splatają się ze sobą. Dzięki temu tworzy się piękna, wyrazista i przekonująca całość. Autorka nadała głównym bohaterom piękną rolę. Choć się nie znają, to nie potrafią przestać o sobie myśleć. Szukają różnorodnych sposobów, aby się odnaleźć. Są gotowi do poświęceń.  Wystarczyło jedno, krótkie spotkanie, a między nimi już zaiskrzyło. Niemożliwe? A jednak. Jeżeli chodzi o postacie drugoplanowe, to podobnie jak te główne zostały dopracowane, wiarygodnie nakreślone, zachowując ludzkie emocje i cechy. Motyw wróżącej cyganki wywołał uśmiech na mojej twarzy, gdyż w mojej okolicy, często spotykam takie kobiety, jednak nigdy nie skusiłam się na wróżbę. A może dowiedziałabym się czegoś ciekawego, tak jak Dagmara? Jest mi tylko szkoda, że niektóre wątki nie zostały dłużej poprowadzone i opisane. Mimo to, jestem zachwycona pięknym przesłaniem tej krótkiej książki.

***

Reasumując Autorka subtelnie daje czytelnikowi do zrozumienia, iż mimo wszystko warto mieć nadzieję, gdyż nie znamy dnia ani godziny, a szczęście może pojawić się w Naszym życiu w najmniej spodziewanym momencie. Piękna książka z pięknym przesłaniem. Jestem usatysfakcjonowana. Historia napisana prostym i nieskomplikowanym językiem, co powoduje, iż czyta się ją bardzo szybko. Serdecznie polecam, do przeczytania w maksymalnie dwie godziny.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce.

💜💜💜💜💜
Zapraszam na fanpage Magdaleny Trubowicz [KLIK]
Zachęcam również do dołączenia do grupy fanów Magdaleny Trubowicz [KLIK]