O wiele łatwiej jest sprawować kontrolę nad drugim człowiekiem niż nad własnym życiem.
Zastanawialiście się kiedyś, ile w stanie jest znieść wiecznie poniżana kobieta? Ile jest w stanie ciosów przyjąć, by zaś później udawać pogodną i radosną osobę?
Trzydziestopięcioletni Marek, na co dzień szanowany prezes poważnej firmy. Uwielbiany przez wszystkich, obiekt idealny, podziwiany za ogromne serce i zaradność. Zaś po godzinach sadystyczny tyran. Poza domem miły i elegancki mężczyzna, a za zamkniętymi drzwiami bezwzględny psychopata, który podnośni rękę na swoją żonę Olgę. Czy kobieta uwolni się z rąk oprawcy? Czy zazna jeszcze kiedyś choć odrobiny szczęścia? Do czego zdolny jest Marek - tyran i sadysta? Czy ktoś pomoże kobiecie? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w niniejszej książce.
Życie z tym człowiekiem przypominało jazdę na kolejce górskiej. W jednej chwili jedziesz sobie spokojnie, dajesz się ukołysać i zahipnotyzować miarowym uchom wagonika, a nagle, zaglądając śmierci w oczy, spadasz w dół, zaliczasz kilka zakrętów, wisisz do góry nogami, modlisz się o chwilowe wytchnienie.
Niebywale mądra, refleksyjna, emocjonalna i wartościowa publikacja. Autorka otwiera oczy czytelnikowi, na wyjątkowo trudny i bolesny temat, jakim jest przemoc domowa. Czy nie często spotyka się takie rodziny? Z pewnością często, jednak my nie chcemy tego widzieć. Nie chcemy się wtrącać, a przecież moglibyśmy pomóc...
Autorka bardzo dobrze i co najważniejsze autentyczne zobrazowała, z jakimi następstwami emocjonalnymi i psychicznymi zmaga się osoba, która doświadcza przemocy fizycznej i psychicznej. Jak walczy o normalność, jak próbuje zagłuszyć negatywne konsekwencje odbywającej się tragedii. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że w tej rodzinie było dziecko... A Marek nie miał żadnych skrupułów, aby poniżać, ośmieszać i szydzić ze swojej żony, przy małej Hani.
Tylko czy naprawdę warto oceniać ludzi z góry? Nie zadając sobie trudu poznania ich?
Strasznie mi się podobało to, iż Autorka nie bała się opisywać scen przemocy. Ukazała je na tyle realistycznie, że możemy sobie w pełni wyobrazić, do czego jest zdolny Marek. Marek jest postacią na tyle negatywną, że raczej nie uzyska niczyjej aprobaty. A jego tłumaczenie, że jest taki jaki jest, ponieważ miał trudne dzieciństwo i od zawsze był popychadłem, jest na tyle irracjonalne, że niejednokrotnie miałam ochotę go udusić.
Od pierwszych stron kibicowałam Oldze, aby udało się jej uwolnić ze szpon szaleńca. Aby znalazła w sobie dość siły i stawiła mu czoła i powiedziała dość! Czy tak się stało? Przez jakie piekło musiała przejść, aby w końcu się uśmiechnąć?
Wolność jaskółki, choć jest historią bolesną, to jednak daje nadzieję. Autorka z niesamowitą wnikliwością i empatią ukazuję niesamowitą siłę, jaka potrafi drzemać w każdej kobiecie. Jestem przekonana, iż większość kobiet, które doświadczają przemocy odnajdą w tej historii natchnienie do wykonania pierwszego kroku ku rozwiązaniu.
Ta książka naprawdę pozwala uwierzyć w to, iż każda kobieta, która doznaje przemocy jest w
stanie znaleźć w sobie dość odwagi, aby godnie żyć. Dzięki tej książce
czytelnik może również sobie uzmysłowić, iż kobiety naprawdę potrafią wiele
znieść. Gorąco polecam!