wtorek, 20 lutego 2018

174. "Present Perfect" - Alison G.Bailey || RECENZJA PRZEDPREMIEROWA



Skoro nie ma rzeczy doskonałych, to dlaczego istnieje słowo „doskonały”?


Amanda Kelly od dziecka przyjaźni się z Noahem Stewartem. Ich przyjaźń jest bardzo silna. Uzupełniają się nawzajem, wiele rzeczy robią wspólnie, są dla siebie wsparciem i opoką. Jednak gdy wkraczają w etap, kiedy to hormony przejmują nad nimi władze, zaczynają odczuwać względem siebie coś znacznie silniejszego, niż tylko przyjacielską sympatię. Amanda uświadamia sobie, iż naprawdę kocha Noacha, aczkolwiek zaczyna budzić się w niej silne powątpiewanie, iż nie jest odpowiednią osobą dla niego. Noach mówi o swoich uczuciach otwarcie, Amanda natomiast nie potrafi mu odpowiedzieć tym samym, mimo iż, aż się w niej gotuje, a motyle tak harcują w jej żołądku i domagają się uwolnienia, to Amanda nie wyjawia swoich uczuć. 

W mniemaniu Amandy, związek z Noachem, powinna zbudować dziewczyna, która jest idealna i doskonała, tak samo jak on. Niskie poczucie wartości, ogromny krytycyzm względem siebie samej, nie pozwala Amandzie, przekroczyć granicy, którą sobie wyznaczyła. Mimo iż, dziewczyna od zawsze pragnęła Noaha, nie pozwala sobie, by był jej. Dlaczego się boi? Dlaczego nie chce spróbować? 

Sukcesywnie i stopniowo świat Amandy lega w gruzach. Nieustannie także rzuca tęskne spojrzenie, za obiektem swoich marzeń, wzruszeń i miłości. Jednak nadal twardo stoi przy swoim przekonaniu. Amanda po prostu boi się stracić Noacha.

Każdy zasługuje, by dać mu szansę.

Piękna historia. Nie tylko o silnej przyjaźni, intensywnej, ukrywanej miłości, walce z brakiem pewności siebie i niemożnością przezwyciężenia swoich lęków. Present Perfect to także historia o dojrzewaniu, otwieraniu się na świat, na ludzi, poszukiwaniu własnego ja. Między stronami dobitnie i wyraziście uświadamia odbiorcy, jakby wyglądało nasze „teraz”, gdybyśmy potrafili dostosować się do rytmu życia, zamiast bezustannie stawiać mu opór. 

Wprawdzie historia Amandy i Noaha nie poruszyła mnie, aż do takiego stopnia, iż wylałam morze łez nad ich losem, ale po raz kolejny przekonałam się, iż przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną nie jest realna. Z pewnością zdarzają się takie przypadki, niemniej jednak, miłość z reguły bierze górę i nie pozwala rzucić siebie w zapominanie. Domaga się uwolnienia, przypieczętowania, ujawnienia. 

Kreacja bohaterów jest nienaganna. Zarówno postacie pierwszoplanowe, jak i drugoplanowe zostały dopracowane. Dzięki temu, iż spotykamy się z narracją pierwszoosobową, mamy możliwość pełnego zżycia się z Amandą. Szkoda tylko, iż Autorka nie pokusiła się na ukazanie perspektywy Noacha. Wprawdzie, jego reakcje, na różnorodne sytuacje są bardzo odczuwalne i absorbujące, to jednak chciałoby się poznać jeszcze bardziej jego myśli, uczucia, wątpliwości, pragnienia. Te kilka stron (na końcu) pisanych z jego perspektywy w minimalnym stopniu, zagwarantowało mi zaznajomienie się z jego myślami. 

Pozory mogą mylić. Nie każdy pokazuje, co czuje w środku. Ludzie zakładają maski. Udają odważnych, próbują wyleczyć złamane serce. Ale to nie znaczy, że już zapomnieli.

Mimo wszystko sportretowane uczucia, powątpiewania, myśli, rozterki, emocje zarówno Amandy jak i Noacha, są wyjątkowo odczuwalne. Biorąc pod uwagę Amandę, och... Ile to razy biłam się z myślami, dlaczego Autorka zdecydowała się ją tak wykreować. Momentami dziewczyna była naprawdę irytująca, nie potrafiłam zrozumieć, jej zachowania. Ten nieustanny lęk, obawa, przed możnością zbudowania naprawdę pięknego związku z Noachem, doprowadzał mnie do szału! Odwagi Amando! Odwagi! (moje reprymendy nie pomagały) Ale okej. Rozumiem. Coś w tym może jest, kiedy to starsza siostra jest nad wyraz idealna i perfekcyjna i przyćmiewa możliwość bycia sobą. Tutaj właśnie tak było. Ciągłe porównywanie Amandy do siostry, spowodowało, iż ta miała bardzo niskie mniemanie o sobie samej i właśnie dlatego nie potrafiła odnaleźć w sobie tyle odwagi, aby wyjawić swoje uczucia i dać sobie szansę na bycie szczęśliwą. Po prostu. A mając przy sobie takiego kawalera jak Noach (obiekt westchnień i maślanych oczu), który dodatkowo odwzajemnia uczucia (mówi o nich otwarcie, w porównaniu do Amandy), nie byłam w stanie zrozumieć (znowu wracamy do punktu wyjścia) DLACZEGO nie chce dać sobie i jemu szansy! Noach, to osobowość bardzo opiekuńcza, szczera, z piękną duszą (i ciałem). Jego cierpliwość, względem Amandy, jest godna uwagi. Gniew buzujący w nim dość często, w pełni zrozumiały. Zaś słodycz, którą w sobie posiada, przeurocza! 

Każdy zasługuje na „dziękuję” i „do widzenia” .

Całość jest napisana bardzo lekkim, bogatym i przyjemnym w odbiorze językiem. Fabuła toczy się spokojnym rytmem, jednak pojawiają się moment, które wprowadzają odbiorcę w przyspieszone przerzucanie kartek. Pojawiają się również takie moment, które zostały wkomponowane i ukazane w taki sposób, aby wzruszyć odbiorcę (to nic, że mnie nie wzruszył, ale wiem gdzie powinnam otrzeć łzę wzruszenia). Pojawiło się również kilka takich scen, które wywołały we mnie lekką dezorientacje, szok i niedowierzanie. 

Ta książka jest godna uwagi. Tę książkę trzeba przeczytać!

Tytuł: Present Perfect
Autor: Alison G.Bailey
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 417
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Za możliwość przeczytania książki, serdecznie dziękuję
Wydawnictwu NieZwykłe.