czwartek, 10 sierpnia 2017

87. Przyszłość ma twoje imię - Elżbieta Rodzeń | RECENZJA




Tytuł: Przyszłość ma twoje imię
Autor: Elżbieta Rodzeń
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 544
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami


„Uśmiecha się do mnie promiennie. Moje serce reaguje na jego radość, zupełnie jakbyśmy byli połączeni. Nie. Nie ma szans, żebym z niego zrezygnowała.”

Przyszłość ma Twoje imię, to najnowsza książka Autorstwa Elżbiety Rodzeń i tym samym moje pierwsze spotkanie z twórczością Autorki. Już na wstępie poznajemy Blankę i dowiadujemy się, iż dziewczyna w przeszłości padła ofiarą napadu. Ta drastyczna sytuacja, bardzo mocno wpłynęła na życie Blanki. Jej dotąd poukładane życie legło w gruzach... Już nie jest tą samą dziewczyną, jaką była przed napadem. Pasja – łyżwiarstwo, która dawała jej wiele radości, satysfakcji i szczęścia, została przerwana... Dziewczyna, prócz tego, iż miewa stany lękowe, boi się męskiego dotyku i nie odwiedza miejsc, które przypominają o tym tragicznym w skutkach dniu, to także zażywa środki antydepresyjne, a swoje obawy dotyczące przyszłości, powierza terapeutce, do której uczęszcza na systematyczne wizyty. Czy Blanka, w końcu odnajdzie odrobinę spokoju, a przeszłość nie będzie ciągle o sobie przypominać? Czy dziewczyna, w końcu odważy się na rozpoczęcie nowego, samodzielnego życia, bez obaw, bez lęków, bez bólu?

Kiedy decyduje się na wyprowadzkę z rodzinnego domu, aby rozpocząć studia, wydawać by się mogło, że to już ogromny krok ku zmianie. Blanka zamieszkuje u swojej kuzynki, ponadto podejmuje dorywczą pracę w kawiarni, a także poznaje JEGO – Mateusza.
Mateusz - chłopak z ogromnym bagażem doświadczeń, poranioną duszą i ciężkimi wspomnieniami. Już od piętnastego roku życia, musiał sam walczyć nie tylko o siebie, ale także o swojego młodszego barat – Kacpra. Ojciec alkoholik, matka dość wcześnie zmarła. Cały dom, opieka nad młodszym bratem spoczywała na jego barkach. Teraz łapie każdą nadarzającą się okazję, która chociażby w minimalnym stopniu umożliwiłaby mu zarobienie odrobinę pieniędzy. Jednak przeszłość Mateusza, w porównaniu do Blanki wpłynęła na niego absolutnie inaczej. Mateusz jest otoczony wianuszkiem dziewczyn i zalicza je, bez wyrzutów sumienia, nie zważając na to, że je rani. A kiedy poznaje JĄ – Blankę, zaczyna się diametralnie zmieniać i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Mimo iż ma swoje przekonania, swoje spojrzenia na świat, które różni się od spojrzenia Blanki, tych dwoje sukcesywnie zaczyna stawać się sobie bliskimi. Blanka początkowo zamknięta na nową znajomość, tym bardziej z mężczyzną, z czasem zaczyna otwierać się przed chłopakiem, opowiadać mu o sobie. Lecz czy Mateusz będzie w stanie uleczyć poranioną duszę Blanki? Czy ten związek ma szanse na przetrwanie, kiedy dwie osobowości są całkiem odmienne i obie z bagażem doświadczeń? A jakie sekrety skrywa Mateusz? Jak na nie zareaguje Blanka? Czy ta historia zakończy się happy endem? Przeczytajcie i przekonajcie się sami!

 „Moje serce pęka ze szczęścia. Blanka wygłupia się ze mną. Nie boi się, nie kuli ramion i nie unika bliskości. Jest swobodna. Przy mnie.”
Nie spodziewałam się, że ta historia zaangażuje mnie od pierwszej strony. Z pewnością jest to zasługa języka, którym częstuje czytelnika Autorka. Jego barwność, naturalność, plastyczność, łatwość przyswajania powodują, że nie sposób się oderwać. Dzięki temu całość czyta się zaskakująco szybko, mimo sporej liczby stron, jak na taki gatunek. Bez wątpienia podnosi to wartość lektury.
Dodatkową zaletą tej publikacji jest narracja, która biegnie dwutorowo - z jednej strony widzimy świat oczami Blanki, zaś z drugiej obserwujemy wydarzenia z perspektywy Mateusza. Dzięki temu zabiegowi czytelnik ma możliwość równolegle poznawać ich myśli, dylematy, uczucia, intencje i niepewność. Bardzo lubię, kiedy narracja przedstawiona jest z dwóch perspektyw, wówczas czytelnik może bliżej poznać jednego, jak i drugiego bohatera, zżyć się z nim, a także stworzyć bliską i intymną wieź.
Faktem jest również to, iż Autorka z precyzją i dokładnością i stworzyła bardzo poharatanych przez los bohaterów. Zarówno Blanka jak i Mateusz, nie mają pięknych wspomnień z przeszłości. Dźwigają na swoich barkach ogromny bagaż doświadczeń. Blance znaczniej łatwiej go nieść, z tego względu, iż miała oparcie u swoich rodziców i starszego brata Igora. Natomiast u Mateusza nie było tak kolorowo. W ojcu, uzależnionym od alkoholu nie miał wsparcia... Nie zabrakło szczegółowych opisów dotyczących sytuacji Mateusza sprzed lat, wtedy moje serce się ścisnęło... Lecz później pojawił się KTOŚ, kto mu pomógł, i jego młodszemu bratu również i ta pomoc jest zaskakująco piękna i bardzo się cieszę, że Autorka zdecydowała się wkomponować w swoją powieść TEN wątek. Nie chce za dużo zdradzać, co mam na myśli, bo sama się tego nie spodziewałam, także musicie przekonać się sami. Wszyscy bohaterzy, należą do tych naturalnych, autentycznych i pełnokrwistych. Są po prostu tacy jak my – z wadami, lękami, słabościami, dylematami. Ponadto marzą, cierpią, kochają...
W książce pojawia się również silnie wyeksponowany element dotyczący relacji między rodzeństwem. Nie sposób tego zauważyć. Zarówno Blanka ma brata – Igora, który od zawsze się o nią troszczył, wspierał, pomagał. Podobnie jak Mateusz, który był gotowy do poświęceń w stosunku do swojego młodszego brata – Kacpra. Braterska miłość, silna więź łącząca rodzeństwo, to jest to, czego nie mogą doznać jedynacy. Autorka świetnie wkomponowała ten element w swoją powieść.
W powieści pojawia się także rozwinięty wątek miłosny. Nieoczekiwanie na drodze Blanki pojawia się jej książę z bajki. Poznawanie swoich dusz, ciał, dzieje się stopniowo, nienachalnie, sukcesywnie powodując, iż kiełkuje między Blanką i Mateuszem piękne uczucie – jakim jest miłość. Miłość, która daje im bezpieczeństwo, wsparcie. Skradanie pocałunków, wspólne spacery, organizowanie swojego czasu tak, aby spędzić go razem. Poznawanie rodzin. Tak, tak, Autorka w tych wszystkich 544 stronach, zdarzyła wszystko opisać. Ale zrobiła to w taki sposób, iż nie mam poczucia, iż jest coś naciągane. Wszystko zostało przedstawione w należytych proporcjach. Jednak jak to w życiu bywa, los lubi kłaść nam kłody pod nogi. Autorka postanowiła nie oszczędzać swoich bohaterów i zaserwowała czytelnikom zwrot akcji (mimo, iż go przewidziałam) i wówczas już nie było tak słodko i romantycznie jak na początku. Ich związek został wystawiony na próbę... I wtedy to piękne uczucie, które było dla obojga lekarstwem, stało się trucizną...
W historii nie zabrakło również, skupienia się na pasjach, które pozwalają na ucieczkę od rzeczywistość, które powoduję, że jest Nam lżej na sercu, że możemy zapomnieć o otaczającym Nas świecie i oddać się temu co kochamy. Mateusz – tańczy, Blanka – prócz tego, że jeździ na rolkach, to także skończyła kurs pilotażu. Wspólna wycieczka wśród chmur, była pięknym dodatkiem do tej historii.
Reasumując: Przyszłość ma twoje imię, to historia o poranionych duszach, które w rezultacie stały się dla siebie lekarstwem, środkiem na uleczenie bólu, smutku i cierpienia. Historia bez wątpienia niesie w sobie przesłanie wybaczania. Otwiera oczy na wiele istotnych sprawy jak niewydolność społeczna, niedostosowanie społeczne, braterska miłość i daje wiarę w to, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Nawet tej najsilniejszej z ogromnymi piorunami. Serdecznie polecam.
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce, a także Wydawnictwu Zysk i S-ka.

12 komentarzy:

  1. Ta książka zbiera bardzo dobre recenzja. Mam na nią wielką ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro to dopiero Twoje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, to koniecznie sięgnij po "Zimową miłość". Autorka pisze przepiękne historie, z pewnością przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mam w planach "Zimową miłość" ale to bliżej zimy, żeby było tak nastrojowo i klimatycznie. ♥

      Usuń
  3. Jakoś nie jestem przekonana do tej powieści. Fabuła brzmi jak typowe New Adult, po które ostatnio coraz mniej chętnie sięgam, więc na dzień dzisiejszy raczej na lekturę tej książki się nie zdecyduję. Aczkolwiek ciekawi mnie twórczość Pani Elżbiety, ale skłaniam się raczej ku pozycji „Dziewczyna o kruchym sercu” :)
    Z perspektywy czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam dwutorową narrację i taki plastyczny język, ale nie jestem pewna, czy to historia dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo podoba mi się tytuł tej książki :) A sama powieść zbiera bardzo pozytywne opinie, więc chyba się skuszę. Ale zobaczymy! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam, kiedy autorzy stosują narrację z różnych punktów widzenia :) Dzięki temu, czytelnik ma poszerzoną perspektywę. Niestety jeszcze nic nie czytałam tej autorki ;)Ale dzięki Twojej pochlebniej opinii, wpisałam sobie tytuł na listę "książek do przeczytania" ;D

    Pozdrawiam serdecznie, dziennikbibliotekarki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama okładka już bardzo mnie przyciąga, chciałabym mieć ją na półce. Książce nie mówię nie, ale chwilowo na pewno nie sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka przykuwa uwagę i czaję się na tę ksiązkę juz jakiś czas. Jeżeli to jest taka eksplozja uczuć i doznań to może jednak warto się przełamać i w końcu ja zakupić... Tylko kiedy znaleźć czas na tyle dobrych książek... :)

    OdpowiedzUsuń