Tytuł: Sekret, którego nie zdradzę
Autor: Tess Gerritsen
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 381
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Morderstwo uderza bez ostrzeżenia, nie daje szansy na zamknięcie dawnych sporów i na pożegnanie. Tess Gerritsen, Sekret, którego nie zdradzę, s.78.
Cassandra
Coyle - dwudziestosześcioletnia kobieta, będąca
niezależnym filmowcem, z własną wytwórnią – Crazy Ruby Film, zostaje
zabita w okrutny sposób, jednocześnie stając się zalążkiem do nowego śledztwa
prowadzonego przez doktor Maure Isles i detektyw Jane Rizzoli. Kiedy kobiety
docierają na miejsce zbrodni, zastają ciało Cassandry w całkiem naturalniej
pozycji, jednak kiedy dostrzegają, iż oba oczodoły kobiety są puste, a jej
gałki oczne znajdują się na jej własnej dłoni, są w ogólnym szoku. Z czasem
pojawia się kolejna ofiara – Timothy McDougal, znaleziony na molo, bez
koszuli z trzema wystającymi z piersi strzałami. Z pozoru wydaje, iż zarówno
Cassandra jak i Timothy, kompletnie nie mają ze sobą nic wspólnego. Jednak
prawda jest inna. A kiedy okazuje się, iż morderca, zabija inspirując się
pewnymi obrazami, śledztwo nabiera intensywnego tępa, w rezultacie
doprowadzając Nas do zaskakującego finału. Jest jeszcze Holly, która
jako jedyna może pomóc policji w śledztwie, jednak kobieta głęboko skrywa
pewien sekret, którego nie ma zamiaru zdradzać
Każdy człowiek ma swoje sekrety. Tamże, s. 111.
Sekret,
którego nie zdradzę, to wyjątkowo
nieprzewidywalna, emocjonująca, refleksyjna, angażująca, nietuzinkowa, a także
niebanalna lektura. Mimo iż, to moje DOPIERO drugie spotkanie z twórczością
Autorki, to muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Kompletnie się nie
spodziewałam, że ta historia pochłonie mnie do tego stopnia. Czytałam z
wypiekami na twarzy, bowiem Autorka, tak zgrabnie manipuluje czytelnikiem i
wodzi go za nos, że ciężko się oderwać i szybko znaleźć potencjalnego mordercę.
Oczywiście, moi kandydaci, których typowałam, na potencjalnych sprawców, tych
nad wyraz okrutnych morderstw, w rezultacie się nimi nie okazali. Także, zostałam
mile zaskoczona, zmanipulowana, a moment, w którym dowidziałam się kto zabija,
był dla mnie szokiem... Niemniej jednak, zakończenie chyba najbardziej na mnie
wpłynęło. Dało do myślenia, wprowadziło ogólny chaos myśli.
Wyjątkowo
zgrabne połączanie ze sobą wszystkich bohaterów, sukcesywnie i klarownie
odsłaniająca się prawda, nieustająca aura tajemnicy, lekki, dynamiczny i bogaty
język jakim operuje Autorka, niesamowicie precyzyjnie wykreowane postaci,
nietuzinkowy sposób powiązania scen zbrodni z Żywotami Świętych, to tylko kilka
z atutów tej publikacji. Historia pochłania bez reszty i od pierwszych stron
angażuje.
Cała fabuła
nie skupia się tylko i wyłącznie na kolejnych zabójstwach, mimo iż jest to
element dominujący, jak i na odkrywaniu prawdy, lecz dodatkowo pojawiają się
watki poboczne. Mam na myśli to, iż Autorka poświęciła również chwilę na
zaznajomienie się z życiem prywatnym Maury. Na jej drodze ponownie pojawia się
Daniel, jak i jej matka Amalthe'a. Powrót matki spowodował, iż w kobiecie obudziła
się nienawiść, natomiast pojawienie się Daniela, przywołało w kobiecie dawne
uczucie, które po dziś dzień jest aktualnie i nadal tak samo silne. Mimo iż,
ich relacja jest skomplikowana i wyjątkowo trudna, to z naturalnością, możemy
odczuć, że Maura, darzy swojego wybranka ogromnym uczuciem (i z wzajemnością).
To była
wyjątkowa podróż, pozwalająca zapomnieć o otaczającej mnie rzeczywistości. To
zdecydowanie jeden z lepszych kryminałów, jakie udało mi się do tej pory
przeczytać. Cały czas się zastanawiam, czy ta książka stała się początkiem, do
tego, aby przeczytać poprzednie dzieła Autorki. A może wówczas, pokocham
twórczość Tess Gerritsen, tak bardzo, jak moja serdeczna koleżanka? Czas
pokaże. Serdecznie polecam! Koniecznie przeczytajcie! Satysfakcja gwarantowana!
Za możliwość przeczytania książki, serdecznie dziękuję Wydawnictwo
Albatros.