niedziela, 23 lipca 2017

79. Kolonia - Tana French | Recenzja




Tytuł: Kolonia
Autor: Tana French
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 591
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Wyzwanie - Przeczytam tyle ile mam wzrostu + 3,5 cm


Pewnego dnia, całkiem niespodziewanie i w całkiem na nowo wybudowanym osiedlu dochodzi do druzgoczącej tragedii. Prócz tego, iż znaleziono zwłoki dwójki dzieci – Emmy i Jack'a, a także ich ojca - Patrick'a, to na domiar tego matka - Jennifer jest ciężko ranna, a jej szanse na przeżycie są znikome. Kiedy siostra ciężko rannej kobiety – Fiona Rafferty powiadamia policje o zaistniałej tragicznej sytuacji, do akcji wkracza Mick Kennedy – ambitny, doświadczony detektyw z dublińskiego wydziału zabójstw. Mężczyzna prywatnie rozwiedziony, samotny, a także podsiadający ogromny bagaż życiowych doświadczeń. Zawodowo natomiast – pewny siebie, skrupulatny, dbający o każdy najmniejszy szczegół przy powierzonym mu śledztwie. Nie brakuje mu również, dobrego auta, należytych ubrań, a wszystko to, po to aby pokazać otaczającej go rzeczywistości, i co najważniejsze - mordercy, iż zawsze w zupełności panuje nad prowadzonym dochodzeniem. Jednak nie jest w stanie panować nad Broken Harbour... Nieustannie wraca do tego miejsca. Miejsca, które przypomina mu o corocznych rodzinnych wakacji, szczęśliwych chwilach, a także tych smutnych i tragicznych... A kiedy w Broken Harbour dochodzi do okropnej tragedii, o której wspominałam wyżej Mick jest przekonany, iż zagłuszy swoje wspomnienia i całkowicie odda się pracy, co w rezultacie zapewni mu powrót na szczyt, mimo kilku zawodowych porażek. Jednak nie zdaje sobie sprawy z tego, iż śledztwo może ściągnąć do na same dno...

Mimo iż, po niespełna 48 godzinach zabójca trafia do aresztu, to jednak nic nie jest pewne... Wątpliwości, niewyjaśnione sytuacje, a także ogrom pytań bez odpowiedzi, utwierdzają detektywa w przekonaniu, iż elementy śledczej układanki kompletnie do siebie nie pasują. Na domiar tego sytuacji nie ułatwia fakt, iż miejsce zbrodni jest ściśle połączone z osobistą tragedią życiową Mick'a...

Autorka postawiła na pierwszoosobową narrację, dzięki temu czytelnik może bardziej związać się z głównym bohaterem. Michael Kennedy sukcesywnie otwiera się przed czytelnikiem i właśnie dlatego jego kreacja zasługuję na największa uwagę. Emocje jakie przez niego przechodzą bardzo realne. Zawodowo zawsze trzymający rękę na pulsie i panujący nad wszystkim. Natomiast prywatnie nie panujący nad niczym, problemy rodzinne rozwiązuje prowizorycznie i spycha je na drugi plan. Jego dwie twarze, pozwalają czytelnikowi żywić do niego różnorodne odczucia. Łatwo można zaobserwować, iż Autorka poświęciła głównemu bohaterowi sporo czasu. Jego portret psychologiczny został skonstruowany bardzo wnikliwie. A ogólnie rzecz biorąc tej historii spotykamy się z naprawdę pokaźną plejadą różnorodnych charakterów. Autorka świetnie wkomponowała ich w całość.

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Tany French, muszę przyznać, iż nie spodziewałam się, iż Autorka z taką wnikliwością i dociekliwością opisuje prowadzenie śledztwa. W sumie tak teraz sobie myślę, iż mogłam się tego domyśleć, z tego względu, iż liczba stron, bez dwóch zdań dowodzi temu, że wszystko będzie toczyć się w bardzo szczegółowo. Mimo, iż spotykamy się z dość lekkim i plastycznym językiem Autorki, to akcja początkowo płynie raczej w ślimaczym tempie. Ja naprawdę rozumiem, iż Autorka chciała przedstawić obraz śledztwa bardzo detalicznie i całkowicie, ale niektóre wątki zdecydowanie mogłyby być krótsze, co w rezultacie przyspieszyłoby tylko akcje i czytelnik nie odczuwałaby lekkiego znużenia. Niemniej jednak muszę przyznać, iż początkowe znużenie z czasem mija. Czytając dalej zaangażowałam się w te historię do tego stopnia, że nie mogłam się oderwać. Nie brakuje zwrotów akcji i gębko skrywanych tajemnic. Faktem jest również to, iż z uwagi, na bardzo intrygujący pomysł na fabułę, zaczytywałam się w kolejnych rozdziałach, gdyż bardzo chciałam poznać finał tej historii.

Mimo iż historia nie należy do tych wyjątkowo dynamicznych, a ja cenię sobie tempo akcji, to intryguje i angażuje czytelnika. Ponadto wzbudza ciekawość i chęć poznania zakończenie. Polecam wszystkim fanom Autorki, a także wszystkim zainteresowanym.

Za możliwość przeczytania książki
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.


16 komentarzy:

  1. Wydaje się całkiem niezła, poza tym lubię narrację pierwszoosobową, więc z chęcią przeczytam :)

    Pozdrawiam i zapraszam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja również lubię narrację pierwszoosobową :)

      Usuń
  2. Myślę, że mogłaby mnie zainteresować i wciągnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie wolniejsze tempo akcji nie zniechęca ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tej książce, jeżeli uda mi się upolować, to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że akcja toczy się tak powoli. Mnie często w takich momentach spotyka nuda

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie słyszałam wcześniej o tej autorce, a książka wydaje się całkiem niezła. Bardzo lubię kryminały, ale takie bardziej dynamiczne i z rozbudowanym tłem obyczajowym ;)

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba narracja jest tutaj kluczowa, a pierwszoosobowa to w ogóle na plus :) Książką dosyć ciekawa, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czeka już na półce na spotkanie, z chęcią się w nią zagłębię. Dynamiczność nie zawsze pasuje fabule, więc może być ciekawie. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawa się zapowiada, a narracja pierwszoosobowa zawsze na plus

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że tępo akcji jest takie wolne, bo książka wydaje się naprawdę być ciekawa, jednak wolę jak akcja ciągle się toczy. Może kiedyś dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka mnie zaciekawiła. Szkoda tylko, ze tak bardziej dynamicznie nie jest prowadzona, a jednak i tak zapisuję tytuł, skuszę się :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz rację, znam mnóstwo książek, których nieco powolna akcja intryguje do ostatniej chwili ;) Piękne zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Może mi się spodobać, ale obawiam się, że jednak mocno się zawiodę :/

    OdpowiedzUsuń