niedziela, 30 lipca 2017

82. Blisko chmur - Sylwia Trojanowska | RECENZJA




Tytuł: Blisko chmur
Autor: Sylwia Trojanowska
Wydawnictwo: Videograf
Ilość stron: 307
Oprawa: Miękka



Blisko chmur jest kontynuacją debiutanckiej powieści Sylwii Trojanowskiej – Szkoła latania. Po lekko podłamującym czytelnika zakończeniu z pierwszego tomu, miałam ogromną nadzieję, iż odnajdę odpowiedzi na nurtujące mnie pytania w drugim tomie. Ogromnie liczyłam również na to, iż Kasia w końcu będzie szczęśliwa, a w jej życiu zagości na stałe radość. Pokładałam nadzieję również w tym, iż Autorka oszczędzi Kasię i pozwoli jej w końcu zaznać choć trochę spokoju. Czy moje oczekiwania względem Blisko chmur zostały zaspokojone? Zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią mojej recenzji.


Katarzyna bez wątpienie już nie jest tą samą osobą, którą mieliśmy okazję poznać w Szkole latania. Przez okres rygorystycznej diety, terapii indywidualnej i grupowej osiągnęła naprawdę bardzo dużo. Prócz tego, iż zmieniła się zewnętrznie, to także wewnętrznie. Stała się dziewczyną pewniejszą siebie. A to głównie dzięki swojej determinacji i... Maksowi. Kiedy poznali się na terapii i nawiązali bliższe relacje, to Kasia zaczęła rozkwitać i zmieniła się diametralnie. Była pewna, iż Maks zwiastuje tylko same pozytywne zdarzenia, jednak chłopak, który za każdym razem przyprawia Kasię o palpitację serca, strasznie namieszał. Na domiar tego druzgocąca wiadomość, jaką otrzymała Kasi od Karoliny – dziewczyny, którą łączy z Maksem bardzo skomplikowana relacja, podłamuję Naszą główną bohaterkę do tego stopnia, iż dziewczyna nie ma ochoty na dalszą kontynuację założonego sobie celu... Jednak za sprawą swojej mamy i przyjaciółki Zosi, Kasia odnajduję w sobie siłę, a także próbuje na nowo ułożyć swoje życie. Bez Maksa.

Niesamowita kontynuacja, która nie pozwala chociażby na moment odłożyć książki. Po raz kolejny spędziłam bardzo przyjemnie czas czytając książkę Pani Sylwii Trojanowskiej. Autorka do kapitalnym debiucie, nie zapomniała ponownie częstować czytelników niesamowitą, intensywną dawką emocji. Nie zabrakło również ogromu pytań bez odpowiedzi i jestem przekonana, iż zostało to zrobione z premedytacją, z tego względu i całość, klarownie się wyjaśni w zwieńczeniu tej trylogii, mianowicie w Szeptach wiatru. Mam taką nadzieję.

Kiedy czujesz, że coś kochasz, że masz do tego pasję, to bez względu na wszystkich i wszystko, rób to!”

Ponownie spotykamy się ze znanymi już bohaterami, ale poznajemy również innych – drugoplanowych. Każda postać jest jak najbardziej wyrazista i barwna. W pierwszej kolejność chciałabym napisać, że bardzo zaskoczyła mnie odmiana ciotki Kasi – Matyldy. Kobieta w końcu spasowała, ale myślę, że to również za sprawą druzgocącej wiadomości. Łezka mi się w oku zakręciła przy tym fragmencie. Jeśli chodzi zaś o Kasię, to bardzo się z Nią zżyłam już w pierwszym tomie. Nieustająco jej kibicowałam, liczyłam na to, iż w końcu los okaże się być łaskawy dla dziewczyny, lecz on miał inne plany. Kasia na całe szczęście cały czas jest tą samą ciepłą osobą, pomimo że Maks sprawił jej ogrom bólu i cierpienia. Ich relacja w tym tomie jest bardzo skomplikowana. Chłopka mimo wszystko walczy o względu Kasi. Komunikują się za pomocą maili i smsów (co jest dodatkowym uatrakcyjnieniem książki), „przypadkowo” na nią wpada, aby za każdym razem przypominać dziewczynie, iż ją naprawdę kocha. Odniosłam również wrażenie, iż Maks sam nie wie do końca czego tak naprawdę pragnie. Chyba już się w tym wszystkim pogubił.

Ponadto znaczący wpływ na niego ma Karolina, która świetnie potrafi manipulować Maksem, do tego stopnia, iż on jej ulega... Liczyłam na to, iż wiadomość jaką otrzymała Kasia od Karoliny, okaże się żartem, pomyłką, ale nie otrzymałam rozwiązania... Może w trzecim tomie wszystko stanie się jasne (na pewno) i wtedy będę spokojna, że nie zawsze los kładzie Nam kłody pod nogi, ale także przygotowuje dla Nas dobrą passę. Zocha cały czas jest tą wspaniałą, cudowną i wyjątkową przyjaciółką. Można zazdrość Kasi takiej dobrej duszczyki, którą obok siebie ma. W tym tomie jest znacznie mnie Penelopy – terapeutki ze Szkoły Latania, ale jej postać również się pojawia.

Akcja jest jak najbardziej wartka, stron uciekają pomiędzy palcami, a ja nie mogłam się oderwać i znowu przeczytałam książkę w jeden dzień (tak jak tom pierwszy). W Blisko Chmur, jest mniej spotkań anonimowych grubasów, motywacji, co mogliśmy śledzić w pierwszym tomie, jednak ten temat nadal jest ważny, istotny i znaczący dla Kasi. Bardzo mi się podobała jedna z sesji, kiedy to Kasia przedstawiła za pomocą wycinków z gazet swoje zapatrywanie na to, co będzie kiedy spotkania dobiegną końca. Taka dojrzała postawa, godna uwagi.

Walczyć warto, ale o prawdziwą miłość, 
bo tylko ona jest w życiu ważna.”

W tym tomie najważniejszą i znaczącą kwestią jest MIŁOŚĆ, przez duże „M”. Ale do wątku miłosnego zostały dodane dodatkowe przeciwność i komplikacje. Prócz tego, że Maks na nowo próbuje zabiegać o serce Kasi, to na domiar tego o względy dziewczyny zabiega Michał - kolega z grupy Szkoła Latania.

Autorka postanowiła poprowadzić dalsze losy Kasi w taki sposób, aby czytelnik bez chwili odpoczynku sięgnął po trzeci tom, który jest zwieńczeniem losów Kasi. Zakończenie w Blisko chmur trochę mnie podłamało... Nie pozostaje nic innego, tylko czytać dalej. Polecam! Polecam! Polecam!


Za możliwość przeczytania książki, serdecznie dziękuję Autorce, a także wydawnictwu Videograf.




4 komentarze:

  1. Lubię historie, które mają swoją kontynuacją i powodują, że chce się sięgać po te kolejne części :) Tę serię też mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzecia część jest najlepsza, jeszcze Cię autorka zaskoczy :D
    To seria, której warto dać szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od razu w oczy rzuciła mi się okładka. Jednak sam opis mnie nie zainteresował. Myślę, że będzie dla mojej cioci.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :D
    https://okularnicaczyta.blogspot.com/2017/07/wywiad-z-zaczytanaana.html

    OdpowiedzUsuń