poniedziałek, 26 czerwca 2017

66. Szkoła latania - Sylwia Trojanowska | RECENZJA



Tytuł: Szkoła latania
Autor: Sylwia Trojanowska
Wydawnictwo: Videograf
Ilość stron: 276
Oprawa: Miękka
Wyzwanie - Przeczytam tyle, ile mam wzrostu + 2 cm




Z pewnością każdy z Nas posiada „jakieś” kompleksy. Niektórzy większe, inny mniejsze, a jeszcze inni żadnych. Czasami jest tak, że potrafimy o nich otwarcie mówić, nie ukrywamy się z tym, co nas w nas samych drażni, denerwuje, jest uciążliwe. Staramy się nad tym pracować, aby pozbyć się danych niedoskonałości, dążymy do stawionego sobie celu, chcemy „coś” zmienić. Bywa też tak, że jesteśmy obiektem drwin, plotek i śmiechu. Niektórzy tym się nie przejmują i patrzą na to z rezerwą, inni natomiast „biorą to do siebie”, co tylko potęguję ich nienawiść do swojej osoby, do ludzi, do całego świata. Ale czasami też pojawia się w życiu takich osób dobra dusza, która daje impuls, napęd do działania, motywacje. W debiutanckiej powieści Sylwii Trojanowskiej – Szkoła latania, spotykamy się właśnie z tym co opisałam powyżej. Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją.


***

Katarzyna Laska jest główną bohaterką Szkoły latania. Dziewczyna prócz Zochy nie ma żadnych przyjaciół. Na co dzień jest obiektem drwin, zaczepek, szyderczych spojrzeń, a to wszystko z powodu swojej nadwagi. Osiemnastolatka waży ponad sto kilo... Każdy dzień w szkole jest dla niej wyzwaniem. Nieustające i jednocześnie ośmieszające komentarze na temat wyglądu Kasi, ze strony rówieśników sprawiają dziewczynie wiele przykrości i smutku. Zocha robi co może. Wspiera swoją przyjaciółkę na każdym kroku. Pewnego dnia Kasia staje na wadze, a przed jej oczom staje piorunujący trzycyfrowy wynik. Dziewczyna jest przerażona, zażenowana, ale jednocześnie gotowa do działania. Pragnie W KOŃCU zmienić w sobie to co sprawia jej największy ból. Decyduje się schudnąć i to nie mało. Czy pozbycie się trzydziestu kilogramów będzie proste? Kasia wraz ze swoją mamą udaje się do specjalistki w tej dziedzinie. Mimo początkowych porażek, w końcu udaje się kobietą znaleźć odpowiednią osobę. Penelopa Hoppe – specjalistka od odchudzania, i właśnie pod jej skrzydła trafia główna bohaterka. Jak łatwo można się domyśleć, dzięki rygorystycznej diecie i ćwiczeniom dziewczynie udaje się stopniowo pozbywać zbędnych kilogramów. Dodatkowo rozpoczyna terapie grupową w Szkole latania. Początkowo negatywnie nastawiona i nieśmiała wkracza na zajęcia, lecz z czasem otwiera się na nowe znajomości i na... miłość. 

***

Rany! Jak ja lubię odkrywać takie perełki. Czy o tej książce można mówić negatywnie? Nie! W mojej karierze czytelniczej nie spotkałam się jeszcze z taką fabułą jak w Szkole latania. Problem nadwagi jest często przywoływany w mediach, niemniej jednak w książkach (nie naukowych) tego jeszcze nie było (bynajmniej ja nie natknęłam się na taką historię, która w chociażby w minimalnym stopniu przypominała fabułę, jaką spotykamy w książce Sylwii Trojanowskiej). Autorka tak ciekawie, tak niesamowicie pięknie wkomponowała ten druzgocący problem w swoją powieść, że po prostu jest doskonale, wyjątkowo, pięknie. Tego po prostu nie można przegapić. Jestem oczarowana, nie tylko fabułą, poruszonym TRUDNYM tematem, bohaterami, wątkiem miłosnym, przeistaczaniem się Kasi, ale także całym wydaniem i plastycznym, lekkim i wciągającym językiem Autorki.

***

Jeżeli chodzi o samych bohaterów to, zacznę od Kasi. Katarzynę polubiłam od pierwszej strony, kibicowałam jej nieustająco, jej problem od samego początku mnie pochłonął i nawet przez chwilę nie był mi obojętny. Z nieśmiałej dziewczyny, stopniowo otwierała się na ludzi i na świat. Jak łatwo można zaobserwować w Szkole latania, Autorka najwięcej uwagi poświęciła właśnie Katarzynie. Co za tym idzie, jej problem, towarzyszące jej odczucia, spojrzenie na swoją nadwagę, bez dwóch zdań to wszystko jest namacalne, przekonywujące, autentyczne. Kasię odebrałam ją jako mądrą, inteligentną dziewczynę. Mimo swojej nadwagi, która cały czas ją przytłacza, zajmuję większą części jej życia, jest osobą ciepłą i miłą, której nie da się nie lubić. To jest przykre, że człowiek z reguły ocenia drugiego człowieka na podstawie wyglądu, nie biorąc pod uwagę wnętrza, cech charakteru i spojrzenia na świat. Nigdy nie byłam negatywnie nastawiona do osób z nadwagą, nigdy nie patrzyłam na nich przez pryzmat wyglądu, i zawsze było mi szkoda takich osób, kiedy stawały się obiektem drwin, śmiechu, plotek. To, że ktoś cierpi z powodu swojej nadwagi, nie zawsze jest ustosunkowane tym, że dużo je. Czasami takie osoby jedzą naprawdę mało, a geny, jakaś ukryta choroba robi swoje. Więc, mimo wszystko nie powinno się traktować takich ludzi powierzchownie i przez pryzmat wyglądu zewnętrznego, gdyż w środku, może kryć się naprawdę wspaniała osoba... Kasia jak najbardziej wzbudza empatię, angażuję czytelnika w swoją sytuację, że nie sposób nie trzymać kciuków za dziewczynę, i cały czas mentalnie wspierać ją w przedsięwzięciu, do którego dąży. Katarzyna ma największy oddźwięk w tej historii. Bez wątpienie, jej postać motywuje, daje przysłowiowego kopa do działania, a także napawa optymizmem, iż naprawdę wszystko jest możliwe, trzeba tylko chcieć i ruszyć do działania nawet kosztem zaprzestania słodkich przyjemności. 

„(…) Jesteś idealną kompozycją współcześnie zanikających cech, więc dlatego tak bardzo chciałem z tobą porozmawiać.”

Kolejną postacią, która wzbudziła moje pozytywne odczucia jest przyjaciółka Kasi – Zocha. Jako jedyna z grupy rówieśniczej Kasi, wspierała dziewczynę. Mimo, iż sama nie miała łatwego życia, mimo bólu, jakiego sama doświadczała, była jasną iskierką w życiu Kasi. Kolejny TRUDNY problem poruszony w książce. Co najważniejsze przyjaźń między dziewczynami działała w obie strony. Ta przyjaźń jak najbardziej jest godna uwagi zasługuje na pochwałę. Nie polubiłam ciotki Kasi – Matyldy. Kobieta cały czas wmawiała Kasi, że ma jeść, jeść, jeść i jeść, nawet kiedy Kasia była już na diecie, bo wstyd rodzinie przynosi. No nie... I jeszcze jest Maks – student, poznany na terapii grupowej w Szkole latania. Początkowo, to byłam oczarowana jego mailami do Kasi, jego emanującą i promieniującą wrażliwością, zaangażowaniem, zachowaniem. Lecz z czasem jego postępowanie, trochę wybiło mnie z wcześniejszych odczuć, i już nie darzyłam go taką sympatią. Jego zagmatwana i zawiła relacja, która łączyła go z Karoliną (długonogą blondynką) wywołała we mnie mieszane, niejasne i negatywne odczucia. Pewnie teraz zastanawiacie się kim jest Karolina i jak bardzo namieszała w życiu Kasi i Maska, ale tego nie dowiecie się ode mnie. Musicie sami sięgnąć po książkę i przekonać się sami. Bym zapomniała o Penelopie – specjalistce od odchudzania. Jej energia, zapała, bijące ciepło, aż napawa, aby zmienić „coś” w swoim życiu. Bardzo pozytywna i znacząca postać. Gdyby nie ona, to z pewnością zapał Kasi do zmiany, były znacznie mniejszy. Jak łatwo można zaobserwować, każdy z bohaterów jest inny, wyrazisty, świetnie wykreowany, a także budzi różnorodne, odmienne emocje. Każdy z nich ujmuje czytelnika zarówno swoimi zaletami, jak i wadami. 

„(…) Uczenie się ciebie jest jak podróż w wymarzone miejsce. Tam nigdy nie ma nudy.”

Jeżeli chodzi zaś, o samo zakończenie to jest takie, iż nie mamy innego wyboru, tylko pozostaje Nam kontynuować to co zostało opowiedziane Nam w pierwszej części. Czytając Szkołę latania przepadłam na kilka godzin, i nie odłożyłam książki dopóki nie przewróciłam ostatniej strony, która wywołała łzę wzruszenia. 

***

Reasumując: Szkoła latania autorstwa Sylwii Trojanowskiej, to historia niesamowicie piękna, która ujmuje fabułą, wyrazistymi bohaterami i poruszanymi problemami. To także historia, która daje do myślenie i jednocześnie pozwala stworzyć osobistą refleksję. Szkoła latania uświadamia swoim przekazem, że nie należy się poddawać, i trzeba walczyć mimo przeciwności, które często funduje Nam życie. Historia obok której nie można przejść obojętnie. Historia, która motywuje, napawa optymizmem, daje nadzieję. Historia, która pozostanie w Waszych głowa, na długi czas. Serdecznie polecam!

Za możliwość przeczytania książki, serdecznie dziękuję Autorce, a także wydawnictwu Videograf.

8 komentarzy:

  1. Mimo, że jestem miłośniczką książek z trupem w tle to lubię od czasu do czasu sięgać po tego typu historie :). Po przeczytaniu będę mieć ten tytuł na uwadze :).

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam do czynienia z tym tytułem ;)
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam całą serię i czekam na lato.Fajnie, że Ci się podobała :)
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam wiele dobrego o książkach tej autorki. W wolnej chwili chętnie sięgnę po tę powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Póki co mam co czytać :) Ale jak przeczytam to co sobie zaplanowałam to wezmę tą książkę pod uwagę. Wydaje mi się, że mi przypadnie do gustu. Bardzo też jestem w sumie ciekawa twórczości autorki.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak na razie nie mam jej w planach :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka w sam raz dla mnie, zapisałam tytuł i koniecznie muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam te same odczucia po przeczytaniu książki, jest wspaniała i nadal dobrze wspominam całą serię. Nawet się nie spodziewasz jakie jeszcze emocje na Ciebie czekają w kolejnych częściach! :)

    OdpowiedzUsuń