63. Zaraz Wracam - Anita Scharmach | Recenzja



Tytuł: Zaraz Wracam
Autor: Anita Scharmach
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 304
Oprawa: Miękka
Wyzwanie - Przeczytam tyle ile mam wzrostu + 2,1 cm



To my odpowiadamy za nasze czyny, Bóg zapala nam świeczkę przy narodzinach, a przy śmierci gasi, ale na to, kiedy i jak umieramy, możemy mieć wpływ. Mniejszy lub większy, ale zawsze mamy. Rodząc się, ty zapisujesz każdą kartę swojego życia. Należy pamiętać, że w tym przypadku nie ma gumki i nic nie możemy wymazać.”

Czy jesteście sobie w stanie wyobrazić, że z dnia na dzień zostaje odebrane Wam to co kochaliście najbardziej na świecie? Tracicie bliskie Wam osoby, które były dla Was całym światem, miłością, wsparciem i szczęście? Osoby, bez których życie traci jakikolwiek sens? Zaczynacie odczuwać ból, cierpienie, smutek, bo zostaliście pozbawieni tego co było dla Was codziennością, uśmiechem, energią, powodem aby żyć. Czy jesteście sobie to w stanie wyobrazić? Główna bohaterka Zaraz Wracam - Marta Kowalska, nie była w stanie sobie tego wyobrazić, ją to spotkało... Nie miała czasu aby się „jakoś” przygotować, aby zaplanować sobie to, co będzie potem... Śmierć bez zapowiedzi wkroczyła do życia Marty i odebrała jej męża i dwie córeczki. Nie pytała o pozwolenie. Nie dała czasu do namysłu. Wkroczyła niespodziewanie, z impetem i odebrała kobiecie to co było dla niej wszystkim. Odebrała jej rodzinę, pozostawiając w totalnej rozsypce...

Po tragicznych wydarzeniach Marta postanowiła opuścić Polskę i zamieszkać w Stanach Zjednoczonych, ale po dziesięciu latach nieobecność w rodzinnym mieście, kobieta zdecydowała się wrócić. Czy pogodziła się z tym co ją spotkało? Czy przyjęła już do wiadomości, nieszczęśliwą tragedię, która zawładnęła jej życiem? Powrót do Gdyni na początkowo nie należy do prostych... Wspomnienia ożywają na nowo, można powiedzieć, iż nawet ze zdwojoną siłą. Żałoba nadal trwa. Odnalezienie spokoju nie należy do prostych, mimo to Marta wierzy w to, iż w końcu odnajdzie w sobie nową siłę i determinację, która umożliwi jej poukładać swoje życie. Życie, które zostało roztrzaskane na milion drobnych kawałków. Aby zagłuszyć wspomnienia oddaje się nowej pracy. Obejmuje stanowisko szefa trójmiejskiej korporacji zajmującej się PR-em. Nie jest łatwo. To co zostało jej odebrane na zawsze, uczyniło ją zgorzkniałą, zadziorną i zimną. A tymi cechami, nie zaskarbia sobie nowych przyjaciół. Mimo to może liczyć na swoich rodziców, brata i kochane przyjaciółki Ninę i Lucynę. Jest ktoś jeszcze, ktoś kto otworzył Marcie oczy, ktoś kto spowodował, iż zbudowany mur zaczął opadać, a maska buntowniczej i zgryźliwej kobiety została zdjęta. To wszystko za sprawą Adama Wolskiego. Jedno spotkanie z wokalistą zespołu Golden Life i w Marcie odżyła nowa siła. Ale to nie On jest tym przystojnym mężczyzną, który próbuje w sobie rozkochać Martę. Przypadkowe zderzenie z Arturem spowodowało, że życie kobiety zmieniło się diametralnie... Czy już teraz zazna upragnionego spokoju, chwili oddechu? O tym musicie przekonać się sami!

***
 
Trzeba przyznać, że już od pierwszych stron czytelnik zostaje mocno zaangażowany w tę historię. Anita Scharmach na kartach swojej powieści paraliżuje czytelnika ogromną dawką różnorodnych emocji. Czytałam, czytałam, czytałam i nie mogłam się oderwać. Proces przeistoczenia się Marty z larwy w pięknego motyla był niesamowity, mimo iż pracochłonny. Autorka świetnie nakreśliła portret psychologiczny głównej bohaterki. Jestem zdumiona. Początkowo zimna, złośliwa, zgryźliwa kobieta, później uśmiechnięta, szczęśliwa, radosna. Wszystkie emocje, które doświadcza Marta, przeżywamy razem z Nią, a to głównie dzięki temu, iż Autorka w Zaraz Wracam postanowiła zastosować pierwszoosobową narrację. W związku z tym, narracja ta jawnie pozwala stworzyć bardzo bliską, a także intymną więź czytającego z główną bohaterką.

***

Postać Artura, daje również głośny oddźwięk w Zaraz Wracam. Mężczyzna wkroczył w życie Marty z przytupem, i nie dał się tak łatwo spławić. Kibicowałam Marcie i Arturowi, od momentu, kiedy mężczyzna pojawił się w książce. Bardzo chciałam aby kobieta, mimo bólu, cierpienia, smutku, którego doświadczyła, w końcu zaczęła odczuwać radość i szczęście. Postacie drugoplanowe (podobnie jak te główne) są dopracowane i podobnie wyraziste. Ujmują czytelnika swoimi zaletami i wadami. Podobało mi się również, iż treść fabuły toczyła się jednostajnym rytmem, a ja nie odczuwałam, aby coś było naciągane. Nie zabrakło również kilku scen erotycznych. Aczkolwiek zostały napisane w taki sposób, iż nie są nacechowane wulgaryzmem. Autorka subtelnie wplotła je między inne wydarzenia. Pojawił się również wątek dotyczący adopcji zwierząt ze schroniska. Zdecydowanie jest to dodatkowy atut tej powieści.

Już nigdy
Nie obudzę się obok Ciebie,
Już nigdy
Nie spojrzę w Twe kochane oczy,
Już nigdy
Twe dłonie nie będą pieścić mnie
Już nigdy
Nie dowiesz się, jak bardzo kocham Cię.”


Cieszę się, iż Anicie Scharmach tak jak wcześniej wspominałam udało się przyciągnąć moją uwagę już od pierwszych stron. Z nieustającym zaciekawieniem śledziłam rozwój wszystkich wydarzeń. Cała książka napisana jest bardzo przyjemnym, przejrzystym i plastycznym w odbiorze językiem. Dialogi bardzo zgrabnie napisane, niektóre nawet z dozą humoru, mimo iż tematem przewodnim jest smutek. Mocną stroną Zaraz Wracam są również krótkie rozdziały, a to jest to, co w książkach wręcz uwielbiam. Pojawił się również przeskok w akcji „Pięć miesięcy później” - dzięki temu miałam poczucie, iż akcja jeszcze bardziej przyspieszyła, a strony zaczęły uciekać mi pomiędzy palcami.

***

Nie mam do czego się przyczepić. Naprawdę. Kawiarnio – czytelnia „MaMa kawkuje i czyta” urzekła mnie momentalnie. I jeszcze to zakończenie... Właśnie! Prawie bym zapomniała. Ja wiem, że Autorka zrobiła to z premedytacją! Ja to wiem! Pozostawiła mnie w rozsypce i z pewnością, niejednego czytelnika również. No jak tak można? No ale, najwidoczniej można. Nie pozostaje nic innego jak czekać na kontynuację. Bo będzie kontynuacja Anitko prawda?

***

Zaraz wracam to emocjonująca historia nie tylko o żałobie, ale także o przebaczeniu i przyjaźni. To także historia o tym, że po każdej burzy wychodzi słońce, i o tym, iż miłość tylko czeka aby kroczyć do Naszego życia i się w nim zadomowić na dłużej. To historia metamorfozy, przemiany po trudnych wydarzenia, przy pomocy bliskich osób. To niesamowite jak czytelnik może zaangażować się w daną historię i przezywać wszystko to co dzieje się w książce. A po skończonej lekturze siedzieć jeszcze chwilę w zadumie z uśmiechem na twarzy, bo udało się Autorowi go zaskoczyć. Serdecznie polecam!

Za możliwość przeczytania książki
serdecznie dziękuję Autorce 💜💜💜
oraz Wydawnictwu Lucky.

6 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa recenzja i zachęciła mnie, aby po tą książkę sięgnąć.
    Na pewno sie ona znajdzie na liście "do przeczytania"!
    http://zaakreconazaaczytana.blogspot.com/?m=1

    Pozdrawiam! ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo emocjonalna historia. Wspominam ją niezwykle pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam emocjonujące historie, więc będę miała na uwadze tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja spodziewałam się ogromnej dawki emocji, niestety nie doświadczyłam takowych. Książka na jedno popołudnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam jeszcze okazji poznać książek tej autorki, ale opisałaś jej książkę w bardzo ciekawy sposób.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. gdzieś czytałam niezbyt pochlebną opinię o tej książce, ale po Twojej recenzji widzę ze jednak warto tę książę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń