wtorek, 19 września 2017

104. Zachód słońca w Central Parku - Sarah Morgan || RECENZJA




Tytuł: Zachód słońca w Central Parku
Autor: Sarah Morgan
Wydawnictwo: Harper Collins
Ilość stron: 334
Oprawa: Miękka


Frankie główna bohaterka najnowszej książki Sarah Morgan, to kobieta bardzo rzeczowa, odpowiedzialna i konkretna. Ma wspaniałe przyjaciółki, dobrą pracę, kocha czytać książki, a także swoje rośliny. I wydaje się jej, że nic więcej do szczęścia jej nie potrzeba, bowiem nie wierzy w żadne romantyczne związki, a tym bardziej w szczęśliwe zakończenia. Żyje w przekonaniu, iż miłość jedynie prowadzi do łez, bólu, zdrad i ma pejoratywne skutki, a każde małżeństwo według Frankie kończy się totalną porażką. Dlaczego ma takie przekonania? Dlaczego jest zamknięta na miłość? Bowiem w dzieciństwie wiele przeżyła. Tamte wydarzenie odcisnęły na jej psychice trwały ślad. Nic więc dziwnego, iż w jej wnętrzu zakorzeniony jest głęboki uraz i niemożność okazywania emocji. Na domiar tego jej ojciec zdradził matkę z dziewczyną, która mogłaby być jego córką, a późniejsze bardzo nieodpowiedzialne zachowanie matki utwierdziły tylko i wyłącznie Frankie w przekonaniu, iż nie istnieje coś takiego jak prawdziwa miłość, związek, szacunek, a tym bardziej udane i szczęśliwe małżeństwo. W rezultacie rodzice Frankie się rozwiedli, a ona sama rosła w cieniu grzechów swojej matki, a zszargana reputacja jej rodziny była jednym z powodów przeprowadzki do Nowego Jorku. W Nowym Jorku bynajmniej nikt jej nie zna, nie wie o tym, iż jej ojciec zostawił rodzinę dla młodszej kobiety, a matka zdruzgotana zaistniałą zdradą męża, sama szukał ukojenia u boku innych mężczyzn...


„Książka daje i większość rzeczy, których szukasz w związku. Rozśmiesza cię, wzrusza, przenosi w miejsca, o których nawet nie słyszałaś, i uczy wielu rzeczy. Możesz ja zabrać na kolację. A jeśli cię nudzi, odłożysz ja bez wyrzutów sumienia.”

W rezultacie Frankie w jakiś sposób udało się odciąć od przeszłości. Na całe szczęście może również liczyć na swoje ukochane przyjaciółki, którą są dla niej wsparciem i opoką. Jednak na drodze Frankie pojawiają się nowe wyzwania. Jej najbliższy przyjaciel Matt, zaczyna się nią interesować i zabiegać o względy. Kobieta wpada w lekką panikę, bowiem nie dopuszcza do swojej świadomości, żadnego związku, a tym bardziej z bratem swojej przyjaciółki. Bardzo boi się odrzucenia, więc decyduje się jak najszybciej zrazić do siebie Matt'a, aby dał jej spokój i przestał się nią interesować. Próbuje się chować za okularami z najbrzydszymi oprawkami, które zdecydowanie nie dodają jej uroku, tylko ją szpecą. Są jej zbroją. Ogrodzeniem z drutu kolczastego, które ma odstraszać potencjalnych zakochanych. Czy mimo to Matt przebije się przez to ogrodzenie? Czy uda mu się dotrzeć do duszy Frankie i pokazać jej czym jest prawdziwa miłość? I czy Frankie wyleczy się ze swojego bagażu doświadczeń z przeszłości i zmieni swoje zapatrywanie na bliższą relację z mężczyzną?


„Nie można kochać kogoś, kto nie chce być kochany.”


Już od pierwszej stron zostajemy wprowadzeni w codzienność Frankie. Bowiem to właśnie ona wiedzie prym w tej historii. Sukcesywnie poznajemy jej życie, rutynę, przekonania, poglądy, przyzwyczajenia. Ponadto rozważnie i klarownie odkrywamy osobowość Frankie, jej rozterki, uprzedzenia i kompleksy. Mimo swojej fobii względem związków, Frankie jest osobą bardzo ciepłą, sympatyczną, wytrwałą i jednocześnie delikatną. Polubiłam ją od pierwszej strony i do ostatniej żyłam w ogromnej niepewności jak zakończy się ta historia. Autorka wykreowała postać Frankie bardzo autentycznie, wyraziście, naturalnie i barwnie. Dzięki temu, mamy możliwość odczuwać względem niej całą gamę różnorodnych emocji. Jeśli chodzi zaś o pozostałych bohaterów, to Sarah Morgan im również poświęciła sporo uwagi. Ich kreacje są przekonywujące, chwytliwe, charakterne. Każda osobowość, nadaje tej historii pięknego kolorytu. 

Warto zwrócić uwagę na to, iż emocje w całej historii są bardzo żywe i namacalne. Zagłębiając się w tę publikację możemy odczuwać różnorodne stany emocjonalne, między innymi: radość, szczęście, gniew, smutek, które w rezultacie tworzą przekonywującą, jasną i rzetelną całość.

Bardzo mi się spodobał styl i język jakim operuje Autorka. Jest bardzo lekko, barwnie, plastycznie i bogato. Dialogi należą do tych dynamicznych, naturalnych i autentycznych. Dzięki temu, całość czyta się z przyjemnością i w ekspresowym tempie. Sposób w jaki Autorka buduje zdania, jest bardzo ciekawy i efektowny. Tak samo jak styl, który bez wątpienia należy do tych niebywale kobiecych, zmysłowych. 

Podobało mi się również to, iż historia nie zawiera nadprogramowej treści, która mogłaby zniechęcić do dalszego zagłębiania się w tę publikację. Wszystko zostało przedstawione w należytych proporcjach, przez co czytelnik nie ma poczucia, iż coś się naciągane. Sądzę, iż dodatkowym uatrakcyjnieniem tej publikacji, jest inspirujący cytat przed każdym rozdziałem. 

Zachód słońca w Central Parku to bardzo przyjemna, lekka, subtelna, lektura, która pozwala już od pierwszych stron zaangażować się w bieg wydarzeń i nie odczuwać znużenia. Posiada swoiste piękno, wywołuje uśmiech na twarzy i pozwala spędzi bardzo miłe chwilę podczas zagłębiania się w kolejne strony. Serdecznie polecam.

Za możliwość przeczytania książki, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Harper Collins.