piątek, 24 sierpnia 2018

238. "Ważki na kostce lodu" - Łucja Wilewska || RECENZJA PATRONACKA

Ważki na kostce lodu - Łucja Wilewska

Życie Marty utkane jest z nieszczęść, smutku i bólu. Choć ma dwie córeczki, własne mieszkanie w dużym mieście i męża adwokata, to jednak jej życie to jedna wielka gra pozorów. Mariusz nie szanuje Marty. Często też podnosi na nią rękę. Ile jest w stanie znieść kobieta wiecznie poniżana oraz niedoceniana? Marta niestety nie potrafi przeciwstawić się mężowi. Oddala się od niego. Mimo to, cały czas zależy jej na rodzinie. Czy uda się jej jeszcze kiedyś odnaleźć szczęście? A co stanie się, gdy na jej drodze pojawi się przystojny, zabiegający o jej względy policjant? I najważniejsze - jak zareaguje Marta na informacje o swoim ojcu, który zaginął lata temu?
 
Ważki na kostce lodu to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale muszę przyznać, iż bardzo udane. Autorka stworzyła historię, która w przeważającej części porusza dwa wątki. Jeden dotyczy nieudanego małżeństwa Marty, zaś drugi oscyluje wokół tajemniczego zaginięcia ojca kobiety. Dzięki temu, iż fabuła została przedstawiona z perspektywy Marty, czytelnik ma możliwość wniknięcia w psychikę kobiety. Poznaje jej każdą myśl, wątpliwości, strach i niepewność. Zaś sportretowane myśli i uczucia Marty są wręcz namacalne. 

Życie Marty niestety nie jest usłane różami. Czytelnik dogłębnie poznaje, w jaki sposób Marta radzi sobie z apodyktycznym i zaborczym mężem. Kobieta nieustannie udaje szczęśliwą żoną i co straszne, ciągle robi wszystko aby zadowolić Mariusza. Dodatkowo także, pozwala mu na złe traktowanie, poniżanie i wyśmiewanie. W tej całej grze pozorów Marta zapomina sama o sobie, o swoich marzeniach i pragnieniach. 

Pierwszy wątek zdecydowanie raczej do tych przygnębiających, bowiem czytelnikowi raczej trudno jest znaleźć jakiś pozytywny aspekt w życiu kobiety. Marta cały czas się męczy, ale nie chce rozpadu małżeństwa, bowiem dba o dobro dzieci. Myślę, że w dzisiejszych czasach jest dużo takich kobiet, które udają szczęśliwe, a tak naprawdę w domu przeżywają piekło. I tutaj nasuwa się zasadnicze pytanie - dlaczego nie chcą zmian, ani pomocy? Drugi wątek natomiast można śmiało zaliczyć do tych intrygujących. Kilkanaście lat temu w tajemniczych okolicznościach zniknął ojciec Marty. Do tej nikomu nie udało się go odnaleźć. Marta nie ma pojęcia co się z nim stało. Poruszona i zdeterminowana decyduje się na śledztwo. Jak się ona zakończy, o tym musicie przekonać się sami. 

Biorąc pod uwagę kreację bohaterów, to jest nienaganna. Ich wyrazistość daje poczucie odbiorcy, iż takie osoby mogłyby żyć wśród nas. Mariusz z pewnością nie wzbudzi pozytywnych emocji u żadnego z czytelników, zaś Marcie można tylko i wyłącznie współczuć oraz kibicować, że jeszcze kiedyś będzie lepiej.  

Łucja Wilewska operuje bardzo plastycznym, prostym, lekkim i przyjemny w odbiorze językiem. Autorka zadbała o szczegóły, a także z niesamowitą wnikliwością opisała każdą scenę. Nie zabrakło również żywych i dynamicznych dialogów. 

Dużym zaskoczeniem było dla mnie pojawienie się elementów nadprzyrodzonych, bowiem kompletnie się ich nie spodziewałam. Podkreślę jednak, iż nie stanowią one przeciążenia dla treści, raczej są uatrakcyjnieniem. 

Łucja Wilewska stworzyła historię, nieoczywistą, intrygującą i pełną niedomówień. Ważki na kostce lodu, prócz tego, iż wyraziście obrazują odbiorcy, jak często nierozwiązane sprawy z przyszłości kładą cień, na teraźniejszość, to także w przekonywujący sposób uświadamiają czytelnika, iż każdy ból w rezultacie niesie za sobą ukojenie. Przeczytajcie koniecznie. Serdecznie polecam!


Za możliwość przeczytania i patronowania książki, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Videograf.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. ♥