niedziela, 27 stycznia 2019

Szczęśliwa siódemka - czyli siedem pytań do... Magdaleny Kołosowskiej || WYWIAD


Serdecznie zapraszam na szczęśliwą siódemkę, czyli siedem pytań do... Magdaleny Kołosowskiej. 

Może na początek opowiesz Nam coś o sobie?  Kim jest  Magdalena Kołosowska?
Kiedy po raz pierwszy zostałam poproszona o przygotowanie biogramu, dość długo zastanawiałam się, w jaki sposób opisać siebie w kilku zdaniach.  I wówczas zaczęłam od mojego znaku zodiaku, ponieważ jego charakterystyka doskonale oddaje to, jaka jestem.  Jestem Wodnikiem, a to niejako z marszu definiuje mnie jako osobę pełną sprzeczności. I właśnie taka jestem. Kochającą wolność gadułą, nie dającą się zamknąć w żadnych schematach. Na co dzień pracuję w korporacji, a po pracy oddaję się swoim pasjom, zwłaszcza pisaniu, a także – gotowaniu, czytaniu i – w tej chwili nieco mniej – fotografii.

Jak to się stało, że postanowiłaś pisać książki? Czy zawsze marzyłaś o pisaniu, czy sprawił to jakiś zbieg życiowych okoliczności?
O tym, że chcę pisać wiedziałam od zawsze. Ilekroć przypominam sobie dzieciństwo, zawsze miałam w dłoni długopis, ołówek lub książkę. Wymyślałam krótsze lub dłuższe  historie, w końcu zaczęłam je zapisywać. Miałam pozapisywane wszystkie wolne zeszyty! W liceum dawałam do poczytania te moje zapiski swoim koleżankom. Potem jednak ta pasja zeszła na drugi plan, ponieważ nie byłam gotowa, aby traktować ją poważniej niż tylko hobby. Ale pisałam. Do szuflady, w wolnej chwili. Az  przyszedł moment, kiedy powiedziałam sobie: ”teraz”! Wysłałam tekst do Wydawnictwa, potem następny. Teraz pisanie wypełnia coraz więcej mojego czasu i sprawia mi coraz większą frajdę :)
Proszę Nam zdradzić, kiedy pojawił się u Ciebie impuls, który rozbudził gotowość do napisania książki „Słońce za horyzontem”? Czy może pojawił się on pod wpływem jakichś wydarzeń, czy jednak rodził się rozważnie, stopniowo i bez pośpiechu?
Pomysł na napisanie książki najczęściej pojawia się w najmniej spodziewanym momencie. I nigdy nie wiadomo co będzie impulsem. Czasem jest to zdanie, które pojawia się  w głowie, czasem usłyszana lub przeczytana jakaś historia a czasami   drugi człowiek. W tym wypadku to był lipcowy wieczór po ciężkim dniu i rozmowa ze znajomym. Na jej zakończenie usłyszałam od niego: Lepszego jutra! Takie życzenie. I nagle błysk, jakby w głowie wybuchło tysiące fajerwerków naraz. Pojawił się pomysł. Następnego dnia zaczęłam pisać. Sporządziłam nawet konspekt, co w moim przypadku jest dość niezwykłe, ponieważ nigdy tego nie robię, po czym napisałam do niego, że zaczęłam pisać książkę pod tytułem... „Lepszego jutra”.
Czy tworząc postacie przewijające się przez karty „Słońca za horyzontem” wzorowałaś się na kimś? A może nadałaś im swoje cechy charakteru?
Nie wierzę tym, którzy twierdzą, ze w ich postaciach nie ma krzty ich charakteru. Nawet jeśli nie robią tego świadomie, podczas tworzenia postaci nadają im cechy, które znają. Nie inaczej jest ze mną. W każdej bohaterce można znaleźć cechy, które wstępują u mnie bądź u ludzi, których znam.

W przypadku sióstr wiedziałam, jakie to maja być bohaterki, jakie mają mieć cechy, jak mają wyglądać ich relacje. Ponieważ nie mam siostry, podpatrywałam kuzynki i wzorowałam się na nich. 
„Słońce za horyzontem” to pierwszy tom trylogii „Lepsze jutro” czy masz już napisane kolejne części tego cyklu, czy dopiero są tworzone? I czy osiadasz już wizję, jak zakończy się ta trylogia?
Oj, tak! Karolina, czyli II tom „Lepszego jutra” zatytułowany „Pod niebieskim księżycem”, jest już w wydawnictwie, teraz pracuję nad tomem III, czyli Kamilą. Zakończenie... no cóż, jest, wiem jak chciałabym zakończyć tę serię, ale... zawsze powtarzam, ze moi bohaterowie są nieprzewidywalni i z nimi nigdy nic nie wiadomo, więc jestem gotowa na każda ewentualność.
Czy są w Twoim życiu momenty zwątpienia, chwile kiedy absolutnie brakuje Ci weny? Jeśli tak, to jak sobie wtedy  radzisz?
Wena ma to do siebie, że nie jest stanem permanentnym. Przynajmniej w moim przypadku. Owszem, zdarzają się dni kiedy palce nie nadążają stukać po klawiaturze, ale czasem jest też tak, że pisanie idzie jak po grudzie, terminy gonią a w głowie czarna dziura.

Stephen King uważa, ze pisarzem się jest a nie się bywa, w związku z tym należy pisać codziennie, aby nie wypaść z rytmu. Również Lew Tołstoj wychodził z podobnego założenia. Staram się więc tak robić.  Nawet gdy nie mam weny otwieram plik, czytam to, co zdążyłam napisać – zazwyczaj kilka, kilkanaście wcześniejszych zdań, dopisuję to, co akurat przychodzi mi do głowy. Efekt może być taki, ze następnego dnia wykasuję to, co napisałam, bo nijak nie będzie pasowało do treści, albo przeredaguję tekst, ale nawet te proste czynności sprawiają, ze dana historia wciąż jest we mnie, myślę o niej, zastanawiam się, w jaki sposób poprowadzić bohaterów.

Nie jest wielką filozofia pisać, kiedy głowa aż kipi od pomysłów i wszystko idzie jak po maśle. Prawdziwym wyzwaniem jest pisać, gdy w głowie jest pustka, zwłaszcza kiedy deadline puka do drzwi :).
Która z Twoich książek jest Ci najbliższa i dlaczego? Jakbyś zachęciła czytelników do sięgnięcia po swoje publikacje?
Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Każda książka jest mi bliska, pojawiała się w różnym okresie mojego życia, towarzyszyły jej różne emocje.

Jednakowo kocham Justynę z „Mimo wszystko”, Agatę z „Dlatego mnie kochasz”, Maję i Monię z „Trawy bardziej zielonej”, Igę z „Kształtu gruszki”, Ewę z „Tęczy nad jeziorem” czy wreszcie Kingę ze „Słońca za horyzontem”. Często używam w stosunku do nich zwrotu „moje córki”, a jako matka nie mogę żadnej faworyzować :)

Moje książki często określane są jako „do bólu prawdziwe”, każdy znajdzie w nich coś dla siebie, być może dlatego, ze sama lubię takie czytać, a moi bohaterowie  to „osoby z krwi i kości”. A argumentem zachęcającym po sięgnięcie po nie niech będą słowa jednej z blogerek „Wciągnęło mnie i po prostu nie mogłam się oderwać.  Magda! Ja przecież wolę kryminały!”


Czytaliście którąś z publikacji autorki?
A może macie w planach? 

Moja recenzja książki "Słońce za horyzontem"

>klik<

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. ♥